Gdy cel znika z oczu, a walka toczy się o władzę przegrywają wszyscy

Pixabay
Ogarnięta entuzjazmem i zapałem jakiś czas temu włączyłam się w działania pewnej organizacji społecznej. Miały być szczytne ideały, walka o ważne wartości, współpraca, twórcza atmosfera i ciekawe działania. Szybko się jednak okazało, że osób naprawdę zainteresowanych deklarowanym celem jest garstka.

Zdecydowana większość w ogóle nie wie, o co chodzi i poświęca swój czas na dystrybuowanie mało wartościowych i powielających się treści. A reszta zajmuje się bezpardonową walką o niepodzielną władzę i popularność. Powstają rozmaite koalicje jednoczące się przeciwko konkurentom i ich poplecznikom. Od czasu do czasu pojawiają się afery o podłożu zupełnie już osobistym, które dominują życie całej grupy, a przecież takie sprawy nie powinny w ogóle mieć miejsca w sferze działalności społecznej. Wszystko rozgrywa się w tajnych koteriach i poufnych konwersacjach. To tam ustala się, kto będzie rządził i z kim, kto czym się zajmie, kogo odsunąć od władzy, pozbawić łask lub nawet usunąć z grupy. Szybko doszłam do wniosku, że z tej mąki chleba raczej nie będzie i od jakiegoś czasu jestem wyłącznie biernym obserwatorem, a na boku robię swoje z ludźmi poważnymi i godnymi zaufania.

Pierwszy raz zetknęłam się z tak niepohamowanym pędem do władzy, intrygami, knuciem i obrzydliwymi, osobistymi zagrywkami. Dochodzę do wniosku, że jednak do rządzenia pchają się ludzie maluczcy, łatwo ulegający zgubnemu urokowi władzy. Trzeba mieć niezwykle silny kręgosłup moralny, by nie poddać się pokusie bycia autokratą. Gdyby jednak ktoś bardzo chciał, to poniżej zamieszczam krótki poradnik, dzięki któremu każdy, nawet najbardziej mierny adept trudnej sztuki sprawowania władzy, może szybko zostać tyranem.

1. Dążąc do władzy, mów każdemu, to co chce usłyszeć. Narzekaj na innych, oskarżając ich o tyranię i głupotę. Siebie przedstawiaj w jak najlepszym świetle. Najlepiej jako obrońcę uciśnionych i bojownika o wolność waszą i naszą.

2. Usuń z organizacji wszystkie osoby, które potencjalnie mogłyby ci zaszkodzić. Zacznij od mądrych, niezależnie myślących i mających naturalne predyspozycje przywódcze. Tutaj wszystkie metody dozwolone, aby się tylko nie wydało.

3. Po pozbyciu się lub spacyfikowaniu ewentualnej konkurencji, wyłoń się jako „naturalny” nowy lider. Nie komentuj tego, co było. Odcinaj się od przeszłości grubą kreską. W końcu mamy nowe otwarcie i teraz będzie już tylko lepiej.

4. Teraz, gdy pole już masz oczyszczone, otocz się wianuszkiem wiernych, ale miernych fanów. Nie wybieraj osób wybijających się w jakiejkolwiek dziedzinie – one mogą stanowić potencjalne zagrożenie.

5. Niedobitki aktywistów i ludzi z jakimiś konkretnymi kompetencjami zniechęcaj do działania wszelkimi sposobami. Nagradzani mają być tylko ci, którzy realizują twoje pomysły i bez szemrania wykonują rozkazy. Napuszczaj swoich wyznawców na tych niepokornych – może sami odejdą, no chyba, że się w końcu podporządkują.

Udało się! Rządzisz, opozycja wycięta w pień! Wreszcie skończyły się niepotrzebne dyskusje i można działać. Tylko upss… nie ma z kim. Jeśli dobrze przyłożyłeś się do realizacji powyższych 5 kroków, w twojej organizacji pozostałeś ty i jeszcze ze dwie osoby…

Smutne to, ale tak właśnie umiera wiele ciekawych inicjatyw, gdy cel znika z oczu, a rozpoczyna się walka o wpływy.
Trwa ładowanie komentarzy...