Hańba, to obok żółci, najbardziej polskie słowo...

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", wachm. Wacław Beynar "Orszak" i por. Jerzy Jezierski "Stefan"
Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", wachm. Wacław Beynar "Orszak" i por. Jerzy Jezierski "Stefan" ipn.gov.pl
Wczoraj, będąc w szkole u syna, zobaczyłam plakat promujący fetę na cześć żołnierzy wyklętych. W moim mniemaniu i wobec mojej wiedzy, w tej kategorii mieści się niestety spora liczba jednostek amoralnych, które dokonywały samowolnych mordów na ludności cywilnej - bez większego sensu i celu (nie żeby cel uświęcał środki). Nie wiem skąd ten kult, ale widzę, że dzięki "dobrej zmianie" narasta.

Oburza mnie promowanie uroczystości na cześć ŻW w szkole podstawowej, której uczniowie w znakomitej większości nie mają ani wystarczającej wiedzy historycznej, ani możliwości autonomicznej oceny zjawiska. Niektóre źródła donoszą o ponad pięciu tysiącach cywili - mężczyznach, kobietach i dzieciach - bestialsko zamordowanych przez żołnierzy wyklętych. Temat jest bardo kontrowersyjny. Każda krytyka legendy ŻW i każda pochwała spotyka się z falą kontrargumentów. Słowo "hańba" pada bardzo często i to z każdej ze stron konfliktu.


Publikując post na temat kultu ŻW w pewnej grupie na FB, spotkałam się z zarzutem antypolskiej postawy i braku patriotyzmu. Widać nie dość, że nie mam za grosz szacunku do dziedzictwa narodowego, to jeszcze kalam własne gniazdo. Ostatnio słowa: "patriota", "naród", "polskość", mocno zmieniły definicję, a w świetle tego, kto obecnie na miano "prawdziwego patrioty" zasługuje, rzeczywiście muszę siebie określić jako antypatriotę.

I znowu się okazało się, że nie można w Polsce dyskutować na tematy trudne, bo dzielą nas niemożliwie. Wszędzie emocje, wielkie słowa. Dla mnie ŻW to żadni bohaterowie, ale nie znaczy to, że mam zamiar zwalczać każdego, kto myśli inaczej. Zwróciłam uwagę na ten temat jedynie dlatego, że obecnie nachalnie promuje się ŻW i robi się z nich ludzi bez skazy, a tak wcale nie było. Kult robi się coraz silniejszy i jest wykorzystywany przez frakcje i ruchy dla mnie bardzo kontrowersyjne. Rozmawiajmy o zjawisku, o różnych kontekstach, ale nie szafujmy słowem "hańba", bo to niczego nie wnosi i nie zbliża nas do kompromisu, którego obecnie nasz kraj bardzo potrzebuje.

Ponieważ nawiązała się dyskusja, wrzucam cytat z ciekawego artykułu autorstwa Krzysztofa Serafińskiego, mówiącego między innymi o tym, dlaczego legenda ŻW i ślepy ich kult jest nieporozumieniem. Opiera się ono w zasadzie na wrzuceniu do jednego worka zarówno autentycznych bohaterów, jak i zwykłych bandytów. Nadużycie polega na wybielaniu tych ostatnich kosztem tych pierwszych.

"Według oficjalnych komunikatów, termin Żołnierze Wyklęci miał odnosić się do ogółu żołnierzy walczących z komunistami po zajęciu Polski przez Związek Sowiecki. Pierwotnym więc skutkiem wypromowania go – i najprawdopodobniej zakładanym celem jego twórców – jest wrzucenie do jednego zbioru i traktowanie jako jedności, wszystkich antykomunistycznych partyzantów działających wtedy w Polsce. Rozmywa się w ten sposób wiele dotyczących ich kwestii: idee jakimi się kierowali, ich cele, wizję Polski o jaką walczyli, działania których się podejmowali – wraz z etyczną ich oceną. Do jednej grupy wrzucono zarówno tych, którzy rzeczywiście chcieli żyć w wolnym i demokratycznym kraju, jak i członków Narodowych Siły Zbrojnych oraz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – którzy marzyli o nacjonalistycznym państwie katolickim i którzy mordowali niczemu winnych obywateli polskich, niepasujących do tej wizji. Tym samym zaczęto zacierać granicę pomiędzy walczącymi o wolność i zbrodniarzami – po to by na ideach tych pierwszych, przepchnąć kult tych drugich."

Całość artykułu tutaj: "Żołnierze wyklęci"
Trwa ładowanie komentarzy...