O autorze
Jestem, więc myślę. Myślę, więc piszę. Piszę, więc jestem. Z wykształcenia socjolog, zawodowo zajmuję się marketingiem i PR, prywatnie mama oraz człowiek starający się żyć świadomie i refleksyjnie. Interesuje mnie otaczający świat, prawidła i trendy rządzące życiem społecznym oraz procesy i zmiany, jakie w nim zachodzą. Próbuję obserwować i na bieżąco komentować to, co dostrzegam. Pozwala mi to na systematyzowanie swoich przemyśleń i odnajdywanie się w złożonym świecie ponowoczesnym, w którym wiele ważnych kiedyś wartości porządkujących naszą egzystencję zanikło lub ewoluowało, pozostawiając nas zagubionymi i niepewnymi celu i kierunku, w którym zmierzamy.

Strzał prosto w serce – gminna gadzinówka w natarciu

commons.wikimedia.org
Ostatnio miałam wątpliwą przyjemność wejścia w interakcję z pewnym gminnym portalem internetowym, który pisze o sobie, że jest wyrazicielem głosu ludzi nieobojętnych wobec tego, co dzieje się w ich małej ojczyźnie. Portal ten „nie ukrywa, że jego głównym celem jest patrzenie władzy na ręce”. Bardzo ładnie i chwalebnie, i pięknie, że nie ukrywają. Tylko do tej deklarowanej roli zacnego medium, jakoś nie bardzo pasują treści, które zamieszcza.

Mówiąc krótko, to typowa gadzinówka i szczujnia. Zamiast krytycznie przyglądać się poczynaniom władz, zajmuje się szkalowaniem i niszczeniem ludzi z władzą nie mających nic wspólnego. Mam wrażenie, że misja społeczna portalu zakończyła się wraz z ogłoszeniem wyników ostatnich wyborów parlamentarnych. Teraz ulubionym zajęciem redakcji jest m.in. atakowanie jednego z moich znajomych, zaangażowanego w ruch obywatelski broniący demokracji i praworządności. Jest on na łamach portalu regularnie opluwany i szykanowany w najobrzydliwszy sposób i bez względu na to, co zrobi, zawsze mu przywalają.




W związku z kolejnym atakiem, do którego przyczyniłam się pośrednio prosząc kolegę o opublikowanie pewnego tekstu na prowadzonym przez niego blogu, poczułam się w obowiązku zareagować i stanąć w jego obronie. Wystosowałam oświadczenie, w który wyjaśniłam, że znajomy nie jest autorem artykułu i nie ponosi za zamieszczone w nim treści jakiejkolwiek odpowiedzialności. Zdementowałam również wysnute przez redakcję absurdalne wnioski oraz poradziłam zgłębianie wiedzy i rozwój w dziedzinie prowadzenia dyskusji w przestrzeni publicznej w sposób cywilizowany.

Chyba zabolało, bo już po kilku godzinach pojawił się artykuł prawie w całości poświęcony mojej osobie. Zaczyna się fajnie, bo określono mnie jako blogerkę „parówkowego portalu naTemat”. Dalej autor snuje rozważania: Z pewnością zgodzimy się z twierdzeniem, iż pani Kamila jest. Nie da się również zaprzeczyć, że pani Kamila pisze. Mamy jednak pewne wątpliwości, co do stwierdzenia, iż pani Kamila myśli. Oczywiście chodzi nam o myślenie na poziomie wyższym niż – pomyślałam, że dzisiaj zjem jajecznicę na cebuli i pójdę na siłownię. Potem są jakieś mętne uwagi na temat demokracji i niewybredne przytyki do osób zaangażowanych w jej obronę.

Za komplement muszę sobie jednak poczytać stwierdzenie, iż moimi mentorami są Gazeta Wyborcza i Tomasz Lis. Naprawdę bardzo mi miło, bo zostać porównanym do graczy z pierwszej ligi, to jednak zaszczyt. Tu pozdrowienia dla Tomasza Lisa :-)

O poziomie portalu świadczy nie tylko sam tekst, ale i komentarze czytelników. Pozwolę sobie zacytować jeden z tych najbardziej reprezentatywnych: Kaczor walczył o suwerenną i demokratyczną Polskę, gdy ta cała Kamila mówiła jeszcze na chleb "bep", a na muchy "tapty". Teraz panieneczka ma parcie na szkło i lansuje się w jakimś zafajdanym KOD PP, bo zamarzyło się jej kombatanctwo. Mamy w końcu propolski Rząd RP, to się panienka drze jak opętana, bo widocznie brak jej dymania przez zachodnie banki i ubogacających uchodźców. Żenada i syf do kwadratu.

Pozostaje mi podziękować drogiemu portalowi za promowanie mnie i mojego bloga, stwierdzając jednocześnie, że posiadanie swoich prywatnych hejterów jest jednak jakąś miarą sukcesu. Redaktorom Wolnych Jezioran gratuluję znalezienia się w serwisie naTemat - to chyba jedyna okazja, by mogli zaistnieć poza komentarzami w jakimkolwiek medium poza własnym.

Całość artykułu i inne wypociny gminnych publicystów znajdziecie tutaj: Jak Komitet Obrony Demokracji Przed PiS-em ruszył na bój przeciw Wolnym Jezioranom
Trwa ładowanie komentarzy...